Strony

poniedziałek, 24 czerwca 2013

664.

     

"Zgadzam się na drogi prowadzone na granicy wytrzymałości. Zgadzam się na walkę. Nagroda, którą otrzymuję za te trudy, jest niebotycznie wielka. Jest nią radość życia."



         Długo mnie nie było, przepraszam. Nie zrezygnowałam z tego świata, ale po prostu za dużo działo się przez ostanie półtora miesiąca. Musiałam złożyć papiery do liceum, poprawiałam oceny, wyjeżdżałam. Ale znowu wracam. Chyba to już tysięczny raz.


           Byłam zakochana i przekonana, że to jest ten "jedyny" ( na młodość). Bo przecież sam kiedyś wyznał mi miłość, tylko że ja dosyć nie miło go potraktowałam. Od kwietnia czułam jakąś wieź między nami. Na prawdę dobrze się dogadywaliśmy, śmialiśmy i miło spędzaliśmy czas. Liczyłam że na balu wszystko stanie się oficjalne. Nie chwaląc się wyglądałam na prawdę pięknie, a raczej seksownie. Całe sześć godzin w szpilkach, obcisłej sukience i tapecie na twarzy. A on nawet nie raczył na mnie spojrzeć. Chodziłam smutna i wściekła na wszystkich a przede wszystkim na niego. Kiedy DJ ogłosił że teraz będzie ostatnia wolna piosenka, nie wytrzymałam i sama wyciągnęłam go na parkiet. Zaczęliśmy rozmawiać. Przeprosił mnie za to że nie tańczył ze mną. Widział że to przez niego jestem smutna. Nie chciałam dać mu tej satysfakcji i stwierdziłam że ma za duże mniemanie o sobie. Skończyła się piosenka a ja smutna oddaliłam się. Wkroczyłam na środek sali pożegnałam się z moją przyjaciółkami i wyszłam. Po pierwszej byłam już w domu. Była piękna noc, aż nie chciało się spać. Tak też było. Nie chciałam sapać i chyba nie mogłam. Nie wytrzymałam i napisałam do niego:

"Tak masz racje, byłam smutna bo ze mną nie tańczyłeś i dobija mnie fakt że to właśnie ty mnie smucisz, bo jest tyle innych ludzi na świecie oprócz ciebie. A poza tym nie wiem jakim cudem faktycznie domyśliłeś się że to przez ciebie. Piszą co to zapewne popełniam jeden z największych życiowych błędów, ale cóż jest 1 w nocy a za tydzień mamy koniec roku więc w sumie mogę się ośmieszyć. Chociaż to i tak bezsensu bo wolisz K. tudzież inną zananą lub nie znaną mi dziewczynę. Jak już to czytasz i nic do mnie nie "masz" i się przed tobą ośmieszam to proszę nie ujawniaj wszystkim jak wielką idiotką jestem.."


          Żałuje.. Nie powinnam ruszać tego tematu. Miałbym wspaniałego przyjaciela, a tak nic..  Pomęczę się jeszcze ten tydzień i zaczną się wakacje będzie lepiej. Może w końcu odpocznę i odetchnę przed liceum, którego czas jest podobno najlepszym w życiu. Schudnę w końcu schudnę. Nie wiem ile teraz warzę. Boje się wejść na wagę bo gdybym zobaczyła jakąś straszną liczbę to bym już więcej nie wstała z łóżka. Będzie lepiej wiem to. Dam sobie radę w końcu. Zatopię się w świecie książek, ćwiczeń i niejedzenia. Zapomnę o świecie, zapomnę O NIM. Postaram się częściej odzywać. Ale niczego nie obiecuje, bo z reguły nie dotrzymuje obietnic. Mam nadzieje, że o mnie nie zapomniałyście i nie zapomnicie. Dziękuje że wszystkie tu jesteście i mnie wspieracie. Dalej do chudości! Do Piękności! 



PS: Wczoraj przez 40 minut biegałam, dzisiaj 9 kilometrów na rowerze >szaleństwo!< 

8 komentarzy:

  1. Ach te młodzieńcze miłości.. Jeszcze spotkasz tego jedynego :)
    Powodzenia w diecie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się NIM ;)
    Życzę powodzenia kochana ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przejmuj się takim dupkiem.. zrób z siebie boskiego anioła, miej wysokie mniemanie o sobie i swojej inteligencji, bo ci mądrzejsi chłopcy na głupiutkie dziewczęta nie zwracają uwagi ;) mądry wie jak traktować kobiete, no, chociaż mniej więcej. powodzenia, dodam cię do ulubionych, będę odserwować. pisz dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie warto przejmować się debilem, chociaż nie jest to łatwe. Wiem z doświadczenia. Tak blisko, a na drugi dzień tak daleko...
    Gratuluję tego biegania! Podziwiam Cię :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się cieszę że z pewnym przyjacielem wybraliśmy przyjaźń, choć czasem zgrzytało, skwierczało i było naprawdę gorąco, ale nie zgraliśmy się w czasie i teraz na zawsze mamy siebie. choćby nie wiem co.
    wracaj wracaj :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Co tam kochanie u Ciebie? Jak się trzymasz? :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Angel, będziesz jeszcze kochana?

    OdpowiedzUsuń