Teraz mam wszystko. Rodzinę,
przyjaciół, ukochaną muzykę i masę zajęć. Tylko gdzieś między tym wszystkim
zabrakło perfekcji. Przez cały miesiąc tak dobrze mi się układało, że
zapomniałam o tej jedynej przyjaciółce, która nigdy mnie nie opuszczała.
Zapomniałam o niej. Minął miesiąc. Zaczął się długi weekend majowy, a ja znowu
z podkulonym ogonem wracam do niej i proszę o przyjęcie. Wiem, że mi nie odmówi,
ale widzę jak patrzy na mnie z obrzydzeniem, bo przez ten miesiąc tak bardzo pochłonęło
mnie zakazane. Przecież wiem, że ona
chce dla mnie tego, co najlepsze, a ja ciągle nie mogę oddać się jej bez
opamiętania. Co jakiś czas po prostu znikam a potem wracam jakby minął tylko dzień.
Muszę się zdecydować i nie oderwać, kiedy coś mi się nie spodoba, bo ona w
końcu nie będzie mnie u siebie chciała. Od jutra do niedzieli jestem praktycznie
sama w domu. Nikt nie będzie sprawdzał czy coś jem. A więc do dzieła. Trzeba
wrócić do czasów, kiedy jedzenie było okazjonalną czynnością. Trzeba wrócić do czasów,
kiedy bez opamiętania wykonywało się ćwiczenia. To wszystko musi zacząć się
bardzo szybko i drastycznie tak żebym wiedziała, że umiem. Muszę zrzucić 12 kilogramów. Do września chce
być już perfekcyjna. Mam mnóstwo czasu..
Do dzieła moje motylki chudnijmy!
bynajmniej masz wszystko.
OdpowiedzUsuńtwoja notka mnie zmotywowała, masz racje czas wrócić do tych czasów ja juz licze kcal i staram sie ćwiczyć, a dzisiaj robie głodówkę, i może jutro też, damy rade <3
http://perfekcjadlachudych.ownlog.com/
cześć, odnowiłam bloga, nowy wspis, zapraszam i trzymam kciuki www.cena-doskonalosci.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuń