Nie zaczniesz nowego rozdziału, jeżeli w kółko będziesz czytać poprzedni.
Heh, znowu wracam z podkulonym ogonem. Przyjmiecie mnie? Potrzebuje oczyszczenia. Potrzebuje tej cholernej skrajność, której dawno nie było.. Boże który to już raz?! 100, 1000? Jestem straszną, słabą idiotką! Pomóżcie mi wrócić.
Dużo się działo. Obóz zaliczam do udanej rzeczy. Bo wtedy schudłam. Warzyłam 48 kg... Tak wspaniała liczba. A teraz? Co ja sobie kurwa znowu zrobiłam?! 53! 53! Kurwa!
Spasiona świnia!
Źle się czuje.. Za dużo tego. Za dużo... Gdzie zniknęła ta moja lekkość? Gdzie jest ten głód? Wracajcie! Siło wróć. Spokój i siła. Tylko tego potrzebuje...
Dam radę. Po raz ostatni próbuje. Jeżeli się nie uda odejdę. Rzucę to wszystko. Musi się udać.
Błagam niech to uczucie zniknie.. Niech przestanie tak ciążyć na żołądku.. Błagam.. Już nigdy więcej tyle żarcia przysięgam.. Niech nie boli!!
Będę wierna. Będę się odchudzać. Nigdy więcej słodyczy! Nigdy więcej chipsów! Nigdy! Na razie powoli. Ograniczę słodycze. Jasne pieczywo. Ser żółty. Aż w końcu zostanie tylko to co niezbędne do przeżycia.. - czyli jakieś 500 kalorii dziennie!
WALCZĘ!
Od dzisiaj notki codziennie! Będę się karać. Czym?
Nie tnij sie... pomyśl będziesz miała piękne chude ciało a na nim brzydkie blizny... nie warto :) ja też ciągle upadam ale najważniejsze ,że sie nie poddajemy :) trzymam za Ciebie kciuki!!!
OdpowiedzUsuń