Strony

sobota, 3 listopada 2012

428.


   Papierowe słońce, naklejone chmury i udawane szczęście.



To chyba najwyższy czas aby coś powiedzieć. Jestem wciąż na tym szarym, jesiennym świecie. Cały czas błagam o lepsze jutro, nie wiem czy powinnam o nie prosić. Bo przecież teraz jest dobrze. Mam przyjaciół, rodzinę( narazie jeszcze w całości) i uśmiech na twarzy. Wszystko się jakoś kręci. Nauka, książka, oni, harcerstwo. Żyję.  Ale kiedy jestem sama coś się zmienia. Świat jest bardziej szary i brudny. A ja siedząca w za dużej koszulce, zastanawiam się nad sensem mojej dziwnej i chorej egzystencji. Czegoś mi brakuje. Patrząc w biały sufit, wsłuchuje się w muzykę, myślę. Zastanawiam się. W końcu gdzieś daleko w potylicznym płacie mojego mózgu pojawia się myśl "anoreksja" i już wiem czego mi brakuje. 
Autodestrukcjo wróć. Czas wyrzuć jedzenie, włożyć dres i zacząć ćwiczyć. Pompki, przysiady, bieganie, rowerek, aż w końcu nie będę mogła się ruszyć. Będzie mnie wszystko boleć, a pomimo to będę tak cholernie szczęśliwa  Kolejna głodówka i poczuję to wspaniałą ekstazę. Znowu usłyszę te pięknie brzmiące w moich trzech kosteczkach słuchowy słowa "schudłaś', "szczupło wyglądasz".  
Mój ambitny plan schudnięcia 7 kilogramów się nie powiódł. Schudłam  2.5 kg. Na wadzę pojawiło się 49.9  kg. Teraz znowu jest  51.2. Czas się ogarnąć. 
Chce destrukcji. Chce tych wystających kości. Chce żeby patrzyła na mnie i myślał "Łał zmieniła się!" 

Destrukcyjnie na nowo! 

4 komentarze:

  1. Kurde tak cholernie wszystko znajomo brzmi. Mam identyczne myśli co Ty. Pragne autodestrukcji za wszelką cene. I też wsród ludzi jest wszystko ok ,a jak wracam do domu do swojego pokoju to wszystko wydaje mi sie bez sensu i beznadziejne. Trzymaj sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Nie wiem, co napisać. Rozumiem Twą cheć zrzucenia kilogramów, mam dokłądnie tak samo.
    Myślę jednak, że powinnas cieszyć się z życia teraz- gdy jeszcze siostra żyje. Czerpać to, że jest. Zamarwtiać sie bedziesz, gdy, nie daj boże, umrze. Życzę powodzenia w diecie i w życiu :)
    Zapraszam do siebie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się! 49,9 kg, piękna liczba. Kiedy to ja ją ostatni raz widziałam? :O Na pewno nie w tym roku. Ale spokojnie jeszcze w tym ją zobaczę ;)
    A jak jesz? Czekam na jakieś bilanse <3

    OdpowiedzUsuń
  4. 49.9 om. stay strong. dawno mnie nie było bo byłam chora jak cały czas. lecz juz wracam mam nadzieje ze juz naprawde na stałe.
    http://chooseme.ownlog.com

    OdpowiedzUsuń